funkcja
Wraz z jednym z forumowiczów postanowiliśmy zbudować u niego system łączący w sobie i funkcję DGP i wentylacji mechanicznej.
Po dość dogłębnym rozważeniu problemu wyszło nam, że rozwiązanie., które zaproponowałem i zadziała i łączy zalety WM i DGP zmniejszając wady tej ostatniej.
Wentylacja mechaniczna (jak każda wentylacja) ma za zadanie panowanie nad wilgotnością względną wnętrz.
Dokonuje się tego na drodze KONTROLOWANEJ (ilościowo) wymiany stałej procentowo części powietrza w domu.
Szczególnie zimą, w mrozy, gdy cała wilgoć otoczenia leży pod naszymi nogami (takie białe… – śnieg) bardzo intensywne wietrzenie – to bardziej szkoda niż pożytek.
W mrozy strumień wymienianego powietrza jest więc niewielki.
W efekcie łączenie „wprost” układu DGP wielkich efektów w postaci wydajnego wsparcia systemu grzewczego wcale nie wniesie.
W porównaniu do wielkości pomieszczenia, jego kubatury, mała struga wentylacyjna nawet ostro dogrzana wiele nie zmieni.
System DGP budowany dla wsparcia systemu grzewczego ma ewidentne WADY oprócz wielu zalet.
Jedną z nich jest to – że zabudowujemy w pomieszczeniach… OPALARKĘ.
Postanowiliśmy więc:
Do pokoi wprowadzić nawiew wentylacji.
Do tych samych pokoi wprowadzić kanał DGP.
WPROWADZIĆ JE RURA W RURZE DO JEDNEGO ANEMOSTATU.
Parterówka z nieużytkowym poddaszem, więc jest gdzie to rozprowadzić.
Dlaczego akurat tak?
Systemy nie będą łączone.
To dwa rozdzielne układy.
Każdy z nich ma swój indywidualny napęd.
DGP pracuje w układzie: salon (z kominkiem) – napęd – system kanałów – pomieszczenia (wytypowane) – ciągi komunikacyjne (korytarze – salon. Czyli jest to obieg zamknięty WEWNĄTRZ domu.
W efekcie nie ulega zmianie ilość wody w postaci pary zawartej w powietrzu wnętrz.
W gramach licząc – jest to wartość stała.
Fakt – że wilgotność względna WEWNĄTRZ tego sytemu mocno maleje ze wzrostem temperatury, ale po wymieszaniu z powietrzem chłodniejszym w pokojach – jest stała.
O jej średnią wartość dba system wentylacji pracujący w otwartym układzie: otoczenie – czerpnia – filtr – napęd (wentylator nawiewu) – rekuperator – system kanałów nawiewu – anemostaty nawiewne – wnętrza.
Potem : anemostaty wywiewne – system kanałów wywiewu – filtr – napęd – wyrzutnia – otoczenie.
Ten system powietrze w domu WYMIENIA.
Jeżeli do kanału nawiewnego fi 150 wprowadzimy kanał nawiewny DGP fi 100 to na odcinku kilku metrów tworzy się wymiennik ciepła. Wściekle gorące powietrze znad wkładu kominkowego oddaje przez ścianki do strugi wentylacyjnej sporo ciepła.
Obie strugi wpadają do tego samego pomieszczenia tym samym anemostatem.
Po uśrednieniu temperatury udrażnianie kanalizacji wuko tych obu strug łącznie – unikamy wprowadzania opalarki!
Wypływające z anemostatu powietrze (łącznie dwie strugi) mają zdecydowanie wyższą temperaturę jak temperatura w tym pokoju, ale nie jest to temperatura „wściekła”.
Te dwa obiegi występujące łącznie mają szanse na wydatne wspomożenie sytemu grzewczego. Realizują więc cel DGP bez jego niedogodności.
Wyłączenie DGP czy zmiana intensywności wentylacji realizowana jest rozłącznie.
Żaden z tych systemów wcale nie kuleje, są w pełni autonomiczne, choć wspólne.
Pozorny paradoks.
Wentylacja pracuje stale a DGP – tylko od czasu do czasu.
A do tego trzeba bogato ocieplić tylko jedną rurę! Tę zewnętrzną!
I „jedną” rozprowadzać, przepychać przez strop…
Ja tu widzę tyle zalet – że postanowiliśmy taki układ zbudować!
(skoro DGP ma być – to czemu nie tak?)
Co o tym myślicie?
Jest jakaś wada, która to „kładzie”, a której nie spostrzegłem?
Jak włoży się rurę fi 100 do rury fi 150 to zostaje dokładnie tyle miejsca ile trzeba pomiędzy tymi rurami.
Sugeruję eksperyment. Z braku kawałków rur można to sobie narysować na byle kartce i obliczyć pola przekroju.
Opory będą takie, jakby wentylacja prowadzona do danego pomieszczenia była wykonana rurą fi 100. (wystarcza fi 50, ale tego się nie praktykuje!). Anemostat będzie fi 150. Cała różnica.
Ta powierzchnia wymiany…
Ona będzie. Pomiędzy aluminiowymi rurami na odcinku kilku metrów wymiana będzie w zupełności wystarczająca. Przy prowadzeniu rur osobno WCALE by jej w tym miejscu nie było! Same straty by się pojawiały, pomimo ocieplenia rury (bo nie ma materiałów idealnych).
Obie strugi, faktycznie, mogą mieć różne prędkości.
No to co?
JAKI ma to wpływ na komfort?
Komfort tych rur to ja… pozdrawiam!
Mają nam służyć a nie oczekiwać komfortu wylegiwania się na stropie!
Za to my mamy takie warunki we wnętrzach jakich sobie życzymy.
A że mi się chce?
To ciekawe wyzwania.
Ja mam niemała satysfakcję z tego, że jak się co wymyśli, policzy, poprawnie zrealizuje – to działa to zgodnie z założeniem. Zwłaszcza. że niby zawsze to samo, ale jednak nie tak samo. Nie ma dwóch takich samych domów. Czasem w jednym jakiś szczegół jest przeszkodą a w innym – zaletą do wykorzystania.
Tak jak tu. Wygląda na to, że akurat tu łączenie tych systemów w taki sposób to oszczędność pracy, miejsca i zwiększanie wygody bytowania.
(oczywiście – opisuję ideę bez tych wszystkich szczególików jak łączenie wyłącznie taśmą alu odporną na temperatury itp.)